Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Marzenie i pysk.djvu/050

Ta strona została uwierzytelniona.

Kościoła. Niezupełnie. Obchodzi ta rzecz i społeczeństwo; i to ze wszystkich punktów widzenia. Nie przeczę, że to jest kwestja trudna i drażliwa, ale tem bardziej zasługuje, aby ją przedyskutować. Wiem, że to jest gruby nietakt, pogwałcenie form towarzyskich; co gorsza, czuję, że się tem poprostu ośmieszam; ale co mi tam, poświęcę się.
Trzeba tedy zacząć od początku, nie lękając się zarzutu naiwności. Przedewszystkiem więc, co znaczy celibat kleru? Nikt nie wierzy, aby on był równoznaczny z pojęciem czystości. Toby znaczyło tyle, co wierzyć w bociany, czego Kościół nie nakazuje. Celibat znaczy poprostu bezżeństwo; znaczy, że istnieje cała klasa ludzi młodych lub w sile wieku, postawionych poza nawiasem życia społecznego we wszystkiem co dotyczy najelementarniejszego instynktu i jednego z najsilniejszych ludzkich dążeń.
Nie ulega wątpliwości, że, z punktu widzenia organizacji, celibat przedstawia — dla Kościoła — znaczne korzyści. Główne argumenty za celibatem, to żołnierska karność, oddanie tylko Kościołowi: armja gotowa na skinienie, nie mająca innych węzłów, innej rodziny.
Drugi argument wysuwany niekiedy, to tajemnica spowiedzi. Słusznie czy nie, uważają, że stan małżeński księdza narażałby na szwank tę tajemnicę, i że małżonka znalazłaby sposoby poznania sekretu conajmniej swoich przyjaciółek. To jest argument z rzędu mniej poważnych.
Trzeci dotyczy osoby domniemanych żon. O ile sa-