Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Marzenie i pysk.djvu/084

Ta strona została uwierzytelniona.

poświęcenia: ona, „normalna” kobieta, ulega fascynacji tego kompleksu i godzi się zamknąć niejako ów niezdrowy trójkąt. A kiedy wkońcu zbyt naprężona sytuacja pęka, kiedy kobieta buntuje się przeciw narzuconej roli i biegnie po linji prostego swego instynktu w ramiona Henryka, Jan zaś w ich oczach strzałem z rewolweru odbiera sobie życie, Henryk namiętnym ruchem rzuca się na jego ciało, z krzykiem: „Ja ciebie nie zdradziłem”. Biedny „pan swego serca”! może dopiero w tej chwili zrozumiał to swoje serce, którego tak mało był panem!
Cały ten dramat psychicznego „obojnactwa” napisany jest mimowoli, bezwiednie. I to właśnie jest najciekawsze, że młody autor, przeciwnie, ma swego bohatera za pełnego mężczyznę, ba, za wcielenie męskości, za człowieka ze stali. Wierzy poprostu w przyjaźń. Tego rodzaju nieporozumienia, takie samoistne życie postaci, splot ich istotnych pobudek, niezależny od woli i wiedzy autora, to jedno z bardzo znamiennych i nierzadkich zjawisk w literaturze. We wspomnieniu świeżo poświęconem pamięci Conrada, francuski pisarz Lenormad (autor granej u nas sztuki Samum i paru „freudowskich” dramatów), przytacza swoją z nim rozmowę, w której zagadnął pisarza, czy szaleństwo Almayera w głośnej jego powieści pod takimże tytułem nie ma źródła w nieświadomej jego miłości do córki, miłości kazirodczej w swojej istocie, a przyczajonej poza miłością ojcowską? Conrad zaprzeczył żywo; kiedy jednak Lenormand punkt po punkcie zaczął analizować utwór