Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pijane dziecko we mgle.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.


NEKROLOG RYMU.
Juljanowi Tuwimowi
z podziwem i przyjaźnią.

Przeglądając stary rocznik krakowskiego Życia, natrafiłem przypadkiem na taką odpowiedź od redakcji:
„P. W. Krewiczowi. — Na miłość boską! Jak pan rymuje! Ciemny — jesienny. Życiem — Niczem. Lepiej być dobrym szewcem, niż lichym wierszorobem“.
I również przypadkowo wziąłem w rękę świeży numer Skamandra. Czytam piękny wiersz Tuwima. „Zawrotu — przedmiotów“... „Dookolnym — wolni“... Tuż obok, inny znów poeta rymuje pod pachą i piachy, nurza i róże, ukośny — niegłośne, kieszeni — na ziemi, etc.
Pogrążyło mnie to w filozoficznej zadumie. Jakto! Byłażby wrażliwość na słowo rzeczą tak dalece opartą na umowie, że te same rymy — nazwijmy je „assonansem“ — które budzą wrażenie harmonji dziś, przed trzydziestu laty wyrywały okrzyk wstrętu i pogardy? Zatem, gdyby Tuwim zjawił się przed trzydziestu laty i przesłał redakcji najpostępowszego wówczas pisma literackiego bodaj swój najlepszy wiersz, odesła-