Strona:PL Tadeusz Gajcy - Grom Powszedni.djvu/53

Ta strona została uwierzytelniona.
GŁOS.

Obłok sarni i drzewa smuga
powiadają: nie tylko w ogniu
moc truchleje, ciała ubywa...
W świetle naszym, zawsze pogodnym,

kiedy klekot gołębi bystry
i pociągu stopy dźwięczące,
czemu sercem jak biały ministrant
dzwonisz ostro w nierozumnej grozie?

Pióro w dłoni powiedzie cię ścieżką
— czy wybawi, czy zgubi — to jedno —
zawsze ciemną, a przez to bezpieczną,
i samotną, a przez to piękną.

W nas jest ogień od innych droższy,
bo truchleje w nim ciało smutnego,
pokonane już raz, a radości
czekające. Tak obłok i drzewo
mówiły.