Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/147

Ta strona została przepisana.

opiewało mniéj więcéj chwałę naszego dostojnego przodka!
Stara Francuzka przedeklamowała ten ustęp z patetycznością pół poważną, pół komiczną.
— Księżniczko, mówiła daléj przysunąwszy fotel, w który wpakowała małą swoję osobę, jesteś moją siostrzenicą, a ja twą ciotką, powinnyśmy zatém bardzo się kochać... Prawo natury wymaga tego koniecznie... Od sześćdziesięciu lat życia mojego na téj ziemi niewidziałam w istocie piękniejszéj nad ciebie kobiéty!... Lecz już ci zapewne o tém mówiono?... Ale, ale oto twój herb, kochana siostrzenico: ta pieczątka odtąd będzie twoją.
I włożyła na palec Zuzanny duży pierścień bogato brylantami wysadzany, na którego środkowym kamieniu wyryta była herbowa tarcza Francyi, a na niéj znak domu Orleańskiego i znak pochodzenia z nieprawego łoża.
Mówmy teraz o interessach, rzekła znowu; chciéj przeczytać ten list do ciebie adressowany.
Zuzanna wzięła list, otworzyła, i wyczytała w nim co następuje: