Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/262

Ta strona została przepisana.
III.
FLASZECZKA.

Pomocnik przemówił pierwszy.
— Pół linii więcéj, rzekł po cichu, a arterya oddechowa byłaby naruszoną.
— Pół linii! powtórzył czarny człowiek tym samym tonem; czyś pewny Rowley, że arterya nie jest naruszona?
— Bardzo pewny, panie; brak jeszcze duże pół linii.
Nastąpiła chwila milczenia. Jakób, który nic więcéj nie słyszał, chciał przynajmniéj widziéć, i znowu przytknął oko do dziurki od klucza.
Pomocnik podał mistrzowi krwią zbroczony swój instrument. Prawą rękę miał ukrytą pod połą swego fraka, w lewéj trzymał paczkę szarpi.