Strona:PL Unamuno - Mgła.djvu/12

Ta strona została przepisana.

vary“ — to ja czułem, że umieram, gdy August Perez jęczał przedemną na 287 stronie mego romansu „Mgła“: „Ależ ja chcę żyć, ja chcę żyć Don Miguelu”!!
Powiedzą: „Dlatego, że August Perez — to ty! Po stokroć nie. Wszystkie postaci moich powieści wydobyłem z mojej duszy, z mojej wewnętrznej rzeczywistości, którą zaludnia cały tłum ludzi.
Lecz przecież oni nie są mną! Któż ja jestem? Któż jest ten, który się podpisuje, jako Miguel de Unamuno? Jeden z moich protagonistów, jeden z typów, stworzonych przeze mnie? A ów „ja” ostateczny, „ja” transcedentalny, ja najwyższy? Tylko Bóg może odpowiedzieć na to pytanie!”

III
„NIVOLERIA“.

„Mgła” i „Trzy nowele nadzwyczajne” są wysiłkiem, zmierzającym ku oswobodzeniu powieści z formułek konwencjonalno-tradycyjnych, ku zidentyfikowaniu powieści z życiem. Stendhalowskie zwierciadło sztuki zostało tu zastąpione przez życie samo. Destrukcyjny zamiar autora (rozkład powieści, jako rodzaju literackiego) ujawnił się już w tytule. Swoją humorystyczną książkę nazwał Unamuno nie „nowela”, lecz „niwola”. Poeta Malherbe, gdy mu Racan zarzucał pewne usterki w wersyfikacji, odpowiedział ze spokojem: „Eh bien, monsieur, si ce n’est un sonnet, c’est une sonette”. Unamuno dla mistyfikacji użył terminu „niwola“, nieistniejącego w języku hiszpańskim, a krytycy, trzymający się kurczowo kategoryj artystycznych, uwierzyli święcie, że autor jest odkrywca nowego rodzaju literackiego „niwoleria”.