Strona:PL Unamuno - Mgła.djvu/217

Ta strona została przepisana.

A kto wbije sobie do głowy, myśl że umrze, ten naprawdę umiera.
— Sądzę, że mój pan odebrał sobie sam życie. Kto je, tak, jak on jadł, ten popełnia samobójstwo.
— ...Może przeciwności życiowe...
— Tak, panie doktorze! Przeciwności, przeciwności... kobiety.
— Rozumiem! Ale teraz nic już nie poradzimy. Musicie się zająć pogrzebem.
Domingo płakał.

XXXIII.

Otrzymawszy telegram z zawiadomieniem o śmierci Augusta i dowiedziawszy się później o wszystkich szczegółach, zamyśliłem się głęboko. Zapytywałem samego siebie, czy postąpiłem dobrze, mówiąc mu to, co mu powiedziałem tego dnia, gdy przybył do mnie.
Zacząłem odczuwać wyrzuty sumienia, że go zabiłem. Pomyślałem, że miał rację, i że powinienem był mu pozwolić, odebrać sobie życie. A możeby go tak powołać do życia z powrotem?
— Tak, tak, trzeba będzie talk zrobić, aby zmartwychwstał. Niech później robi, co chce, niech się zabija, jeżeli mu się tak podoba! I z tą myślą, usnąłem.
August ukazał mi się we śnie. Był blady, blady, jak śnieg, na który padają promienie zachodzącego słońca. Spojrzał na mnie i rzekł:
— Oto przychodzę raz jeszcze!
— Czego chcesz odemnie?
— Pragnę się pożegnać z panem, don Miguelu, przed rozstaniem się naszem na wieczność. Rozkazuję panu także, rozkazuję, nie proszę, aby pan napisał powieść o moich przejściach.