Strona:PL Władysław Bełza - Młodość Sobieskich.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.

łaską pańską, wydziwiać z czuprynami, formując je na jakieś stroje pogańskie: ale piórka u kapelusza podobają się i młodym, co je noszą, i starym, co się na nie patrzą. Wolno więc było wojewodzicom nosić przywiezione ze sobą kitki i dokupywać nowe w Krakowie. Najwięcej należało, jak na teraz, starać się o przytomność umysłu, wprawianie się w sztukę panowania nad ludźmi słowem i ruchem oratorskim. Z tej przyczyny i pan Rożenkiewicz miał pryncypalnie przyuczać wojewodziców należytej akcji przy deklamacjach, i ksiądz Opatowicz proszony był osobnym listem o narażanie młodych na publiczne popisy krasomówcze. Owszem, ten niezmiernie ceniony wówczas stilus oratorius[1], ze znajomością historyków i filozofją moralną, stanowił kardynalny przedmiot początkowej edukacji w szkołach krakowskich. Na jurysprudencję[2] i matematykę przeznaczona była kolej w latach następnych. »W logiki i metafizyki — pisał ojciec — niech się nie wdają; tego nie chcę i zgoła nie chcę, bo to nauki próżniaków albo duchownych, oni zaś niech się ćwiczą do spraw publicznych«. O co dbając, upominała instrukcja do wczesnego szanowania ustanowionej od Boga »hierarchji[3] społeczeńskiej«, z ścisłem przestrzeganiem godności cudzej i własnej.

»W kościele lub na innem miejscu, gdzie będą, żeby miejsce swe wiedzieli i podsiadać się nie dawali nigdzie i prawej ręki sobie brać, jedno wyż-

  1. Styl oratorski, deklamacja.
  2. Prawo.
  3. Hierarchja — stopniowanie.