Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/084

Ta strona została uwierzytelniona.

szampana. Valabregez sprzedał swego Zadżumionego. Adolar pił z popielniczki. Lenz śpiewał Dzieciobójczynię, a Adolar fałszował na gitarze. Ja się tak upiłam że musieli mnie zanieść do łóżka... Czy ciągle jeszcze chodzisz do szkoły Maurycy?

MAURYCY.

Nie, nie... w tym kwartale wypiszę się.

ILZA.

Masz rację. Ach, jakże czas prędko mija, gdy się zarabia pięniądze! — Czy pamiętasz jakeśmy grali Zbójców? Wendla Bergman i ty i ja i inni, wieczorami wychodziliśmy za miasto, wstępowaliście do nas na ciepłe kozie mleko? — Co porabia Wendla? widziałam ją jeszcze podczas powodzi. — Cóż porabia Melchi Gabor? — Czy zawsze taki zadumany? Podczas lekcji śpiewu staliśmy naprzeciw siebie.

MAURYCY.

On filozofuje.

ILZA.

Wendla była niedawno u nas i przyniosła matce konfitury, tego dnia byłam u Izydora Landauer’a. Pozuję mu do Matki