Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/26

Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ III.
Tysiąc i jedna butelka.

Stało się więc, że 28 lutego, na samym początku odwilży, szczególna osobistość spadła z nieskończoności do wsi Iping. Następnego dnia przywlekły się po błocie i rzeczy, istotnie osobliwe rzeczy. Składało się na nie kilka kufrów, takich, jakie rozumny człowiek mógł posiadać, ale w dodatku do kufrów, znalazła się skrzynia z książkami, wielkiemi, grubemi książkami, z których kilka było w jakiemś niezrozumiałem piśmie, nadto tuzin czy więcej klatek z łat drewnianych, pak i skrzynek, zawierających przedmioty, opakowane w słomę... butelki szklane. Przybysz, otulony w kapelusz, palto, rękawiczki i szal, wyszedł niecierpliwie na spotkanie wozu z Fearenside, kiedy Hall gawędził sobie nieco przed zniesieniem rzeczy do pokoju. Wyszedł, nie zwracając uwagi na psa, który węszył nogi Halla.
— Spieszcie się ze skrzyniami — powiedział. — Już i tak dosyć długo czekałem.
Zszedł po schodach ku dołowi wozu, jak gdyby z zamiarem ujęcia mniejszych skrzynek.
Gdy tylko pies spostrzegł Halla, zaczął się jeżyć i warczeć zajadle, a kiedy ten biegł po schodach, pies podskoczył, a potem dał susa prosto do jego ręki.
— Hej! hej! — zawołał Hall odskakując wstecz, bo nie był wcale bohaterem wobec psów.
Woźnica zaś zawołał:
— Leżeć! — i schwycił za bicz.
Okazało się, że zęby psa ześliznęły się po ręce, usłyszano kopnięcie, ujrzano, że pies uczynił skok