Strona:PL Wergilego Eneida.djvu/180

Ta strona została przepisana.

Ty braci najzgodniejszych uzbrajasz prawice,
Krzewisz zawiść w rodzinach, ty między mieszkańce
I klęski i śmiertelne roznosisz kagańce,
Przez ciebie kunszt szkodzenia tysiąc kształtów bierze;
Dalej! wzrusz umysł płodny i stargaj przymierze,
Rozsiej wojen zaciekłość, niech się młodzież skłoni
I zapragnąć i razem porwać się do broni.
Alekto opojona jady piekielnymi
Spieszy w pałac królewski do Latynów ziemi
I w spokojne Amaty naprzód zmierza wrota;
Tą niewieścia troskliwość i gniew ciężki miota
Tak na Trojan przybycie, jak na ślub turnowy.
Wnet jędza jedną żmiję ciska jej z swej głowy
I tę do głębi serca królowej przesyła,
By nią w wściekłość wprawiona cały dom wzburzyła.
Między piersi i szaty gadzina zjadliwa
Wśliznąwszy się, w obłędną duch jaszczurczy wlewa,
Ściska w kształcie łańcucha bogatego szyję,
Splata włosy i śliska po ciele się wije.
Gdy już jad na wzbudzenie najsroższej wściekłości
Wzruszył zmysły i ogniem wszystkie przejął kości,
Wprzód nim jej serce płomień pokonał rozlany,
Płacząc rzewnie nad córką i związkiem z Trojany,
Ojcze, rzecze spokojniej jak matkom przystoi,
Dasz-li ty Lawinią wziąć wygnańcom z Troi?
Nie maszże ty litości dla matki i dziecka
Tej matki. którą chytrość rozbójcy zdradziecka
Rzuci za pierwszym wiatrem w upatrzonej porze
I z wydartą jej córką ucieknie na morze?
Wszak i Parys do Sparty zakradłszy się wprzódy,
W trojańskie córkę Ledy porwał z sobą grody.
Gdzie rzetelność, gdzie wiara przyrzeczeniu twemu,
Gdzież jest dana prawica Turnowi krewnemu?