Strona:PL Wiktor Gomulicki - Wspomnienia niebieskiego mundurka.djvu/081

Ta strona została uwierzytelniona.
VI.
Artyści klasowi.

Deszcz ze śniegiem, błoto, wiatr...
Nawet na wielką pauzę nikt z klasy nie wychodzi. Jeden tylko odważył się wybiedz na dziedziniec, szukając Judkowej z obwarzankami — okazało się przecie, że i jej nawet niema na stanowisku.
W klasie mniej hałasu, niżby kto myślał. Wprawdzie kilku chybionych akrobatów skacze przez ławki i usiłuje chodzić na rękach, jeden gra na grzebieniu, dwóch rzuca w siebie papierowemi strzałami — większość jednak zachowuje się spokojnie i przyzwoicie.
Podzielili się na małe gromadki; każda gromadka w poważnem milczeniu przypatruje się czemuś czy komuś.
W pierwszej z brzegu gromadce uwagę kolegów skupia na sobie studencik gładko uczesany z miłą, rumianą, nadzwyczaj spokojną i prawdziwie wypogodzona twarzą — wypisujący w kajecie ozdobnemi literami tytuł: Zagadnienie VI-te.