Ta strona została uwierzytelniona.
XL.
Słonecznego żar ogniska
Mej miłości pierwowzorem.
Twoja miłość mi odbłyska,
Jak miesiąca blask wieczorem.
Tyś w mej piersi — o! męczarnie,
Płomień wielki roznieciła,
Lecz się ognia tego siła
Sama w sobie trawi marnie.
Jam twą miłość, w dziwnym szale
Chciał rozdrobić na atomy,
I nie dziwię się dziś wcale,
Że mię zgniotły ich ogromy.
Com zniósł sercem rozbolałem,
To nie w ludzkiej oddać mocy;
Mniejsza, co jest mym udziałem,
Żar południa — czy cień nocy.
Znam swój wyrok bez ratunku...
Z nocą — w wiecznej dzień niezgodzie;
Raz się tylko w pocałunku
Noc z dniem spływa — o zachodzie.