Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/169

Ta strona została przepisana.

„U naszego sąsiada,
Jest tam dziewczę jak róża;
Słuchaj! — z duszy mi rada.
Serce w bolach się nurza,
Ja ją kocham! — Stryj o to
Znów mię nazwał niecnotą.

„Kiedy byliśmy sami —
Nieraz idąc tą drogą,
Jam ją bawił pieśniami —
Lubej nucić — och błogo!
Ona pieśni słuchała,
I sierotę kochała.

„I tak żyłem; — aż z rana
Stryj podsłuchał mię zdradnie
I rzekł: pójdziesz do pana;
Waszeć śpiewasz mi ładnie,
Ja ci szczęście otworzę:
Będziesz pierwszy we dworze.

„Jabym panom miał służyć —
Ja — co własne mam pieśni?
Starcze! radą chciej płużyć,
Jak się wydrzeć tej pleśni?...
Jam nie zrodzon w niewoli;
Służyć pieśnią — to boli!“...