Strona:PL Wyspiański - Akropolis.djvu/123

Ta strona została przepisana.

SCENA 9.

IZAAK
(do syna)

Nie pojmuj żony z narodu Chananejskiego, ale idź i udaj się do Mezopotamii Syryjskiej, do domu Bathuela, ojca matki twojej i weźmij sobie ztamtąd żonę z córek Labana wuja twego. A Bóg wszechmogący niech ci błogosławi i niech cię rozrodzi i rozmnoży, abyś był na mnóstwo ludzi.
A niech ci da błogosławieństwa Abrahamowe i nasieniu twemu po tobie, abyś osiadł ziemię pielgrzymowania twego, którą obiecał dziadowi twemu.

(oddala się)
(wyprowadzony przez sługi)
REBEKA
(uściskała syna)
(oddaliła się za domownikami)
JAKÓB
(został sam)
(zstępuje ze schodów.)
(U najpierwszego stopnia przysiadł),
(głowę złożył wspartą o węgar pierwszej bramy)
(zasnął)

Na zegarze wybija godzina,
na zegarze godzina uderza,
czas się świętych przejawów poczyna,
czas Niebios i Ziemi przymierza.

Rozwierajcie się podwoje Syonu!
Na ściężaj stają wrota.