Strona:PL Wyspiański - Akropolis.djvu/163

Ta strona została przepisana.

Z organów śpiewnego szczytu
Król spływa w szat pozłocie
na dolę ziemskiego bytu
i harfę dzierży na locie.
Na posadzkę katedry spłynął,
padł twarzą na pawimencie,
trzykrotne wyrzekł zaklęcie,
złociste peplum odwinął,
ustawił harfę na podium,
by począł śpiewne psalmodium.

Na zamku dziejowym zegarze
godzina uderza trzecia.
Królewscy śpią gospodarze;
czuwają nad nimi stulecia.
Stulecia nad nimi płyną
przedranną wcześną godziną.
Jeszcze za chóru różycą
mdlejące gwiazdy im świecą.
Drga jeszcze zegar na wieży,
nim trzecim młotem uderzy.
Uderzył. — Król harfę stroi
i postąpił krokiem od podwoi.
Ustawił harfę na podium
i począł śpiewne psalmodium.


SCENA 1.

HARFIARZ

I. Król jestem i monarcha ludu mojego a pastuch li byłem prostaczy.
Szkarłat mi nadziać na się przyszło a co najkosztowniejszy wziąść ubiór w narodzie moim, którym przódy pacholę skromne li wiązał skór, brzegami