Strona:PL Wyspiański - Powrót Odysa.djvu/82

Ta strona została uwierzytelniona.
WSZYSCY
(uciszają się)
(pochylają głowy)
ODYS
(wśród wszystkich do pasa zgiętych)
(stoi sam jeden z podniesioną głową)
(wyprostował się)
(patrzy w żonę)
PENELOPE
(przez tę chwilę, gdy wszyscy schyleni)
(oburącz podnosi zasłony, co twarz jej przysłania)
(rozgląda się po sali)
(patrzy w Odysa)
(poznaje)
(opuszcza na twarz zasłonę)

Wznieście głowy — —

WSZYSCY
(podnoszą głowy)
PENELOPE

Cóż wrzawą pełnicie mój dworzec?
Kłótnia? — Możecie z kłótnią wyjść tam na podworzec
a mnie tu trochę ciszy ostawić spragnionej.
Zalecanki te wasze radabym zakończyć.
To mówię: że mi żaden z was nie przyda żony
imienia; — to wiem święcie, tom postanowiła:
więc mąż mój będzie ten, którego siła
podołać może sile mojego małżonka.

AMFINOMOS

Jakieś nowe wykręty.