Strona:PL X de Montépin Lekarz obłąkanych.djvu/211

Ta strona została skorygowana.

Stroje, konie, muzyka, sztuki piękne. Majątek pański pozwala wszak na to wszystko?
— Dziękuję ci za tę radę doktorze, i obiecuję zastosować do niej w zupełności.
— Przysyłaj mi pan codzień swojego siostrzeńca — ciągnął dalej Frantz Rittner. — Niech on donosi panu o zdrowiu pańskiej żony, ale sam nie przychódź pan tutaj, dopóki pana nie zawezwię. Rezultaty jakiej nowej nieostrożności mogą być zgubne — jak miałeś pan dowód przed chwilą.
Pan Delariviére obiecał się zastosować i wszyscy troje opuścili dom zdrowia.

ROZDZIAŁ LV.

— Gdzie teraz jedziemy, kochany wuju? — zapytał Fabrycjusz, skoro wsiedli do powozu.
— Najprzód do jakiego magazynu modnego. Musisz znać jaki?
— Z reputacji znam.
— Zawieź nas do najsławniejszego; twoja kuzynka potrzebuje z pół tuzina kostjumów.
— Ojcze — szepnęła nieśmiało Edma — gdybyś chciał zrobić mi przyjemność, odłożylibyśmy to na później.
— Dlaczego masz odkładać kochanko?
— Czyż to stosowna chwila do zajmowania się toaletami?
— Dobrze, zgaduję twoją myśl i oto, co ci odpowiem. Życzę sobie, aby ukochana twoja matka, gdy powróci do nas, co niezadługo nastąpi, mogła być dumną nietylko z twojej piękności, ale i z twojej elegancji. Czyż nie mam racji?
— Skoro ojciec sobie życzysz, to obstalujemy kostjumy... Ale będę je nosiła dopiero wtenczas, kiedy mama będzie mogła je widzieć.
Narada w magazynie trwała przeszło godzinę. Szło o wybór materjałów, kolorów i fasonów, co nie było rzeczą małej wagi. Edma bezwiednie prawie, zapomniała chwilowo o bolesnych swoich myślach, i pensjonarka zaledwie wczorajsza, dała dowód i wybornego gustu i niezwykłego taktu.