Strona:PL X de Montépin Lekarz obłąkanych.djvu/769

Ta strona została skorygowana.

Miljoner ex-bankier z radością oddał rękę swej córki człowiekowi wyjątkowej prawości i szlachetności, człowiekowi, któremu Joanna rozum zawdzięczała.

ROZDZIAŁ XX.

Wraz z rozumem, odzyskała Joanna i pamięć, ale nie wspominała o przeszłości.
Grzegorz nie śmiał jej jeszcze zapytywać, pomimo słusznej niecierpliwości Pauli Baltus.
Chciał pozostawić znękanymu umysłowi czas do odzyskania zupełnej równowagi.
Gdy Joanna pewnego dnia zapytała, co porabia Fabrycjusz Leclére, siostrzeniec męża, odpowiedziano jej zręcznem kłamstwem, ażeby chwilowo chociaż ukryć przed nią ohydną prawdę.
Nie mogło to atoli trwać bardzo długo.
Pani Delariviére w chwili, kiedy ją znowu widzimy, siedziała od kilku chwil milcząca i pogrążona w zadumie.
Grzegorz się zaniepokoił tem prawie i stawiał sobie pytanie:
Co się też dzieje w tej duszy?
Joanna nagle podniosła głowę i łagodnym swoim wzrokiem spojrzała po tych, co ją otaczali.
Moi ukochani — rzekła następnie — od ośmiu dni, jak mówię, słyszę, obserwuję i zbieram swoje wspomnienia, widzę też, że staracie się zachować waszą tajemnicę, jak ja zachowuję moją.
— Czy macie nadzieję ukryć przedemną, że byłam warjatką?...
— Wiem o tem aż nadto dobrze... warjacja ta pozostawiła w mojej pamięci pewne braki, które chciałabym zapełnić. Dla spokoju mojego powiedzcie mi wszystko, nic mi nie zaszkodzicie... Pragnę was pytać, ale... czy odpowiecie mi szczerze?...