Strona:PL Zofia Rogoszówna - Pomyłka jastrzębia.djvu/38

Ta strona została uwierzytelniona.

trudno mi było domyśleć się w nich dziateczek Asińdźki, a sercu memu miłych siostrzanów, z którymi też według Jej woli dłuższą chwilę na figlach i gawędzie spędziłem. Natomiast w dziupli Wysokiego Dębu natrafiłem na zgraję niegodziwych rozbójników, które, nie pomnąc na wiek mój i powagę, zelżyły mnie ordynarnymi słowy. Szpetota i okrucieństwo tych hultajów napełniły mnie takim wstrętem, że, czyniąc zadość życzeniu Asińdźki, pozbawiłem je żywota, uwalniając Szanowną Krewniaczkę i Dobrodziejkę oraz dziatki jej od niebezpiecznego sąsiedztwa. Zawiadamiam przy tym Asińdźkę, że zamieszkam wkrótce w Dolinie Trzech Dębów, by nadal otaczać Asińdźkę i Jej dzieci jastrzębią moją opieką.
Co niniejszym donosząc, kreślę się Jej powolnym sługą i podnóżkiem.

Jastrząb herbu Ostry Pazur.