Strona:PL Zola - Lourdes.djvu/580

Ta strona została uwierzytelniona.

dobrodziejstw, wzrosła w nim nienawiść do łatwowierności i ciemnoty. Z goryczą myślał o sieroctwie człowieka, samotnie rzuconego na ziemię, z rozsądkiem tylko za całą dźwignię i pocieszenie.
Zasnął wreszcie. Lecz przykre widziadła męczyły go i nie odstępowały nawet we śnie, widział Lourdes zepsute, znikczemniałe napływem złota; był to bazar, gdzie msze i dusze zakupywać można było po cenach rozmaitych. Widział śmiertelne szczątki proboszcza Peyramale, leżące wśród zwalisk parafialnego kościoła, gdzie rosły tylko pokrzywy, zasiane ręką nienawiści. Sen Piotra stał się spokojny i cichy, dopiero z chwilą, gdy uniosła się nad nim słodka i niewyraźna postać Bernadetty. Klęczała ona w cieniu klasztoru w Nevers i dumała o stworzonem przez siebie dziele, o jaśniejącej grocie, której nigdy zobaczyć nie miała.

KONIEC DNIA TRZECIEGO.