Strona:PL Zola - Pieniądz.djvu/658

Ta strona została przepisana.
XII.

Dochodzenie sądowe prowadzono tak powoli, że w siedem miesięcy po uwięzieniu Saccarda i Hamelina sprawa nie była jeszcze wprowadzoną na wokandę. Wrzesień dobiegał już do połowy. Pewnego poniedziałku pani Karolina, która zwykle dwa razy tygodniowo odwiedzała brata, miała udać się około trzeciej popołudniu do więzienia Conciergerie. Nazwiska Saccarda nie wymieniała nigdy, zawsze odmawiała stanowczo usilnym prośbom, jakie on do niej zanosił, by go odwiedzić zechciała. Zdawało się, że człowiek ten dla niej już istnieć przestał. Nie tracąc ani na chwilę nadziei ocalenia brata, w dnie bytności u niego bywała zawsze wesołą i szczęśliwą, zawiadamiała go o czynionych przez siebie staraniach i przynosiła duże bukiety najulubieńszych jego kwiatów.
I tego dnia również zajętą była układaniem bukietu pąsowyoh gwoździków, gdy Zofia, stara służąca księżnej Orviedo, weszła do pokoju z oznajmieniem, że pani jej prosi, aby pani Karolina zechciała rozmówić się z nią w bardzo ważnej sprawie. Zdziwiona, nieco zaniepokojona pani