Strona:PL Zygmunt Krasiński - Pisma T3.djvu/195

Ta strona została przepisana.

I niech me usta zbolałe wyjękną,
Szukając kornie brzegu Twojej szaty:
„Tyś piękną.“
19 listopada 1856 r.




HYMN.

Królowo polska, Królowo aniołów!
Ty, coś na świecie przebolała tyle,
Gdy syn Twój zstąpił do ziemskich padołów,
Skróć umęczonej Polsce Twej mąk chwile!
Królowo polska, Królowo aniołów,
Roztocz ponad nią tęczę Twej opieki,
Odwiąż jej ręce od katowskich kołów;
Bądź jej aniołem teraz i na wieki!

Królowo polska, Królowo aniołów!
Lecz wiesz zarówno, jakim blaskiem płonie
Ukrzyżowany — wniebowzięt po zgonie,
Nie daj nas sieciom piekielnym na połów —
Nieśmiertelnemi na śmierć zbrojna leki,
Wykaż znów śmierci na nas, że jest niczem,
Wskrześ nas, o Pani, przed świata obliczem,
Bądź nam aniołem teraz i na wieki!

Królowo polska, Królowo aniołów!
Ten świat się rozpadł i rozdziera siebie —
Lecz żadna z jego rozerwanych połów
Już się nie modli, o Maryo, do Ciebie!
My jedni tylko, paląc się na stosie,
Wciąż ślemy modły w Twój bezmiar daleki —
Poznasz, Królowo, poddanych po głosie;
Bądź nam aniołem teraz i na wieki!

Królowo Polski, Królowo aniołów!
Lilio bez zmazy, ty Gwiazdo poranna,
Mieczem boleści siedmiokrotnie ranna,
Wiecz, co rozpaczy wrzącej w sercu ołów,