Strona:PL Zygmunt Miłkowski - Sylwety emigracyjne.djvu/52

Ta strona została przepisana.




SYDOR RAWSKI.


W dwudziesto-paro-letnim, mniej więcej po upadku powstania listopadowego, czasu okresie, na emigracyi, oraz w kraju zabranym (Podole, Wołyń, Ukraina), zapanowała Ukraino — raczej Kozakomania. Objaw ten wynikł ze zwrotu literackiego, znanego pod nazwą „Szkoły ukraińskiej“. Zwrot ów ze strony swojej bez powodu dokonać się nie mógł. Dokonał się on w momencie, kiedy, wedle słów poety (S. Goszczyński): „Nad zwycięzcami, nad zwyciężonymi — trawą usłana mogiła zapadła“. Do mogiły tej wpadły Polska i Ruś. Nie wpadli jednak do niej ani Polacy, ani Rusini. — Pierwsi oficyalnie postradali osobowość państwową, drudzy — również oficyalnie — narodową. Pa siemu byt’-owe te wyroki ani tych, ani owych nie pozbawiły bytowania narodowego i zdolności wydawania na gruncie tym owoców. Po konwulsyach długiej wojny bratobójczej nastał spokój spólnej, którą sobie sami zgotowali, niewoli. Z wojen pozostały wspomnienia, zmieniające się z upływem lat w legendy, nadające się na kanwy do dzierzgania na nich wytworów wyobraźni. Do zużytkowywania ich przystąpiły strony jedna i druga, każda po swojemu — odpowiednio do stopnia uprawy, na jakim się grunt narodowy znajdował. Na gruncie ruskim pojawiły się utwory bezimienne,