Strona:PL Zygmunt Wielhorski-Wspomnienia z wygnania.djvu/057

Ta strona została przepisana.

fnął zobowiązanie, ale nie byłoby to nic pomogło, bo władze byłyby przymusowym sposobem Ściągały od niego 6 rubli miesięcznie, podług nich wystarczające na potrzeby. Tym sposobem przepadło mi u rządu 648 rubli. W tém samém, co i ja położeniu, znajdowali się Kl. i pani Św. dla tych samych powodów.

XIII.
Jakiém okiem patrzeli na nas Moskale?

Rosyjskie towarzystwo przyjmowało nas dobrze, szczególniéj osoby poważniejsze i kobiety były dla nas bardzo uprzejme. Nie lubili oni Polaków w ogólności, za to, że buntują się, jak oni mówili, przeciwko carowi i Rosyi, ale to nie wpływało na uczucia ich względem pojedyńczych osób. Młodzież była nam widocznie nieprzychylna, nie z żadnych powodów politycznych, ale dla tego, że wyszość nasza ukazywała się na każdym kroku. Nie chęć podniesienia siebie i swoich dyktuje mi te wyrazy, ale rzeczą jest oczywistą, że trudno im było równać się z nami, którzyśmy pokończyli uniwersyteta lub wyższe zakłady naukowe i posiadali lbycie ucywilizowanego świata, gdy oni przeszli zaledwie trzy lub cztery klasy szkółki powiatowéj i nie jeździli daléj jak do Wołogdy. Zazdrościli oni mam, więcéj powiem, nienawidzili nas; garnęli się jednak do nas wszelkiemi siłami, i chcieli koniecznie wejść z nami w zażyłość. Oczywiście, nigdy do tego nie doszli. Zawsze byli bardzo grzecznie przyjmowani, gdy przyszli z wizytą, ale jeżeli mieliśmy jakąkolwiek swoją zabawę, lub zebranie, nielitościwie ich zawsze wykluczaliśmy. Żyliśmy w bardzo dobrych stósunkach z Moskalami, lecz w poufałych nigdy. W późniejszych