Strona:PL Zygmunt Wielhorski-Wspomnienia z wygnania.djvu/126

Ta strona została przepisana.

dobre, więc téż tego samego dnia, t. j. nazajutrz po naszym wyjeździe z Solwyczegodska, około 8 wieczorem stanęliśmy w Uśtjugu.
Zawieziono nas prosto na policyą, papiery nasze odebrał od żołnierzy jakiś niższy urzędnik, a nas kazał zaprowadzić do policmajstra, któren zaraz na wstępie oświadczył nam:
— Jesteście panowie wolni, możecie iść gdzie wam się podoba.
Słyszeliśmy jeszcze w Solwyczegodsku o jednym Polaku mieszkającym w Uśtjugu, do niego my wszyscy udaliśmy się, prosząc o nocleg. Przyjął nas bardzo gościnnie i obiecał na drugi dzień pomódz do znalezienia mieszkań.
Miasto Uśtjug leży nad dwoma rzekami: Jugiem, płynącym od południa, i Suchoną, płynącą od zachodu. Te dwie rzeki łącząc się z sobą, tworzą dopiero ogromną Dźwinę Północną, która się od Uśtjuga zaczyna. Mieszkańców liczy to miasto do 9 tysięcy, ale przestrzeń jego jest ogromną, nie przesadzę bynajmniéj gdy powiem, że jest dwa razy większe od Poznania. Uśtjug jest miastem wyłącznie handlowém i środkowym targiem wszystkich produktów północy. Z Archangielskiém łączy go Dźwina, po któréj latem chodzi pięć czy sześć statków parowych; z Wołogdą ma komunikacyą przez Suchonę a z południem przez Jug.
Cały zapas ryb przychodzi z Archangielska do Uśtjuga, a ztąd dopiéro na wszystkie strony bywa rozsyłany. Tu także koncentruje się handel lnem i szczeciną, który na ogromne rozmiary jest prowadzony. I tak, u jednego tylko kupca Gribanowa przez całą zimę zatrudnionych jest więcéj niż dwa tysiące robotników tylko nad sortowaniem szczeciny. Ten sam Gribanow ma koło Uśtjuga ogromną fabrykę płótna w Krasawinie i to płótno znane jest na całą Rosyą. Cztery tysiące robo-