Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/218

Ta strona została przepisana.

Kobieta tak wytrwale i uporczywie ciągnie taczkę swego żywota, aż pewnego dnia z błahego wydawałoby się powodu załamuje się, nerwy odmawiają posłuszeństwa.
Przywołany na prędce lekarz domowy znajduje już całe grono usłużnych sąsiadek, które ratują „kumę“. Jedna grzeje flaszki z gorącą wodą i przykłada, gdzie może, druga biegnie właśnie po zimną wodę do studni i przygotowuje okład na serce i głowę, inna jeszcze rozciera nogi i krzyż naftą z braku innego nacierania — jednym słowem nie byle jaki ruch.
Sama chora leży z przymkniętymi oczami, biernie daje ze sobą wszystko robić — jest przekonana, że jest ciężko chora, iż nadeszła jej ostatnia godzina.
Lekarz tymczasem przystępuje do badania, rychło osłuchuje serce i płuca, bada żołądek i jelita, a nie zauważywszy żadnych patologicznych zmian trochę niepewnie spogląda na otaczających, oczekujących od niego rozpoznania choroby.
Jeszcze raz więc szczegółowo wypytuje się o objawy chorobowe — i tu ku swojemu zdumieniu słyszy z rozmaitych ust najróżnorodniejsze zapodania. Jedna słyszała, że „kumie“ niedobrze zrobiło się i upadła przy pracy, druga znowu przybiegła, by rozetrzeć jej kurcz w nogach, żadna jednak faktycznie nie wie, co się stało.
Chora sama jest tak przestraszona swym stanem, że trudno z niej coś wydobyć.
W rzeczywistości nic się nie stało, tylko wyczerpany i do ostatecznych granic napięty organizm, odmówił posłuszeństwa — pragnie spokoju i odpoczynku za wszelką cenę, choćby za cenę choroby urojonej.
Jakieś uspakajające lekarstwo, kilka łagodnych słów pocieszenia, że wszystko się poprawi po kilku dniach i że nic złego nie będzie — i rzeczywiście, po jakimś czasie wita przejeżdżającego lekarza uśmiechnięta twarz kobiety, trochę jakby zażenowanej wywołanymi przez nią niedawno wypadkami.
Niektóre kobiety bardzo ciężko przechodzą okres przekwitania. Dotychczas zawsze pilne i obowiązkowe nagle pewnego dnia zaczynają zaniedbywać swe obowiązki, kładą się do łóżka, uważając się za ciężko chore. Zwykłe wyjaśnienie stanu, niezupełnie zresztą patologicznego, czasem terapia substytucyjna prowadzą do celu. Ale nie zawsze.
Czasem osobowość chorej jest jakby zmieniona, równowaga psychiczna na długi czas zachwiana — a są wypadki, w których przekwitanie staje się okresem wylęgiwania się różnych chorób, na które dotychczas dana kobieta zupełnie nie cierpiała.
Szczególnie ciężki los ma kobieta pracująca. Przeważnie pracują młode dziewczęta, które nędza, panująca w domu, wypędza. Nieraz chleba szukają i wdowy, których mężowie młodo umarli, a które muszą utrzymać czasem kilkoro dzieci. Trudno sobie wyobrazić, jaki żywot pędzi taka kobie-