Strona:Patryotyzm i kosmopolityzm.djvu/039

Ta strona została przepisana.


cymi go przedmiotami, tak do organicznej, jak do nieorganicznej natury należącymi, istnieje związek jakiś tajemniczy i niezbadany, lecz bratni i nierozerwalny. Zdawać się może, iż w długim a sumiennym biegu życia swego, człowiek, wciąż ścigający marę swego szczęścia, a wciąż jéj doścignąć nie mogący, za współtowarzyszy i świadków pogoni swéj i swych zawodów, przyjmuje wszystkie otaczające go istoty i rzeczy, wraz z niemi cieszy się, przed niemi się użala, ich ku pomocy wzywa, z nich czerpie pociechy i ukojenia, a potém, po wielu już kolejach, w sposób ten wspólnie przebytych, dziwném, niewyjaśnioném, lecz niezmiernie czułém i głębokiém ogarnia je przywiązaniem. Wyraz ostatni z plastycznością i wymownością niepospolitą określa naturę uczucia, powstałego z istniejącéj w duchu ludzkim władzy wspominania. Wspomnienia łączą człowieka nietylko z podobnymi mu ludźmi, ale ze światem źwierzęcym i roślinnym, z widokami rzeczy i miejsc, z przedmiotami nieożywionymi, tak silnie, że czuje się on związanym z nimi, przywiązanym do nich; że węzły te samém istnieniem swém stanowią podstawową część spokoju jego i szczęścia, a pęknąć nie mogą bez przyniesienia mu ogromnego bólu, bez zerwania częstokroć nici jego życia. Istnieje opowieść o więźniu pewnym, który po wielu latach, przebytych w wilgotnych i ciemnych ścianach podziemia, w towarzystwie pająka, który przebywał z nim codziennie i przez długie godziny, na wieść, że uwolnionym zostanie, płakał gorącémi łzami po ścianach wilgotnych i ciemnych i po swym towarzyszu — pająku. Sciany te i ten owad