Strona:Patryotyzm i kosmopolityzm.djvu/084

Ta strona została przepisana.


raz jakiś szerszy, czystszy, ognistszy nad kęs chleba wyłowiony z kałuży, nad zmysłowe użycie, zdobyte wynaturzeniem i zatratą wszystkich przyrodzonych uczuć i pojęć moralnych. Przywódzcy mass, inicyatorowie, najkrzywszych nawet i najzgubniejszych, ruchów społecznych, bywali zawsze ludźmi lotnych umysłów i ognistych serc, bujnej imaginacyi i dobrej wiary. Częstokroć pragnęli oni tego, co było złém, lecz wierzyli mocno, że pragną dobra; roili o niepodobieństwach, lecz, dla ich urzeczywistnienia, oddawali na ofiarę samych siebie; wiedli ludzkość ku stratom nieobliczonym, lecz pragnęli mocno wieść ją ku zbawieniu, — i ludzkość, pociągana przez ogromną, spoczywającą w nich siłę współczucia i przez potężną ich fantazyą, szła za nimi, pod przywództwém ich błądziła, niemniej, przecież, poznawszy błąd swój, pozostawiała im szacunek swój i swą litość, w imię tego, czego pragnęli i co przecierpieli. Lecz nigdy, przenigdy pierwiastki społeczne, byle trochę szlachetne, byle trochę chcące i umiejące podnosić wzrok wyżej nieco nad użycie i interes chwili, nie przylgną do ciasnego, brudnego, bezmyślnego samolubstwa, nie pójdą za niem, na puste, nudne, zimne jego ścieżki, a na dnie pozornej ich dlań obojętności spoczywać będzie zawsze gorzka kropla urazy i wzgardy. Wszelka więc walka z tą formą samolubstwa i bezcześci byłaby daremną stratą czasu. Nie groźną jest ona; nieliczne tylko i najniedołężniejsze moralnie i umysłowie jednostki zarażać sobą może; jałowość jéj i bezmierna maluczkość usuwa ją z pod wszelkiej krytyki i ze wszelkiej poważnej dłoni oręż walki wytrąca.