Strona:Paul de Kock - Dom biały tom I.djvu/31

Ta strona została skorygowana.
27

ma swoje miejsce, wszystko w porządku, co jest rzeczą rzadką u kawalera.
Robino otworzył komodę, z jednej szuflady wyjmuje cały czarny garnitur odświętny, białe spodnie, i, o radości! — kamizelkę białą świeżuteńką. Wszystko to rozesłał na łóżku, przejrzał się z ukontentowaniem w zwierciadle nad kominem, a zwierciadło jak zwykle pokazało mu, twarz pękatą, małe czarne oczki, okrągły nos potężny, usta malutkie, czoło niskie, gęste blond włosy i zagryzione wargi. Panu Robino zdaje się to wszystko bardzo powabném, uśmiecha się do siebie, robi miny, kłania się wdzięcznie, woła: — «Bardzo dobrze wyglądam! — a jak się ubiorę, będę mógł zrobić wielkie wrażenie.»
Po kilku chwilach przeglądania się w zwierciadle powraca do komody, przerzuca we wszystkich szufladach do góry