Strona:Peter Nansen - Niebezpieczna miłość T. 2.djvu/112

Ta strona została przepisana.

winieneś wiedzieć w pełni i bez ograniczeń, jak głupią i niedelikatną byłam w moim stosunku do Ciebie. Od pierwszego dnia żywiłam nadzieję, że nasz stosunek zakończy się małżeństwem. Kiedy mówiłam Ci, że nie myślę zupełnie o poślubieniu Ciebie, kiedy zapewniałam Cię, że uważałabym to za szaleństwo — kłamałam poprostu. Wszystkie moje tęsknoty i czyny skierowane były tylko do jednego celu: związać się z Tobą tak serdecznie, tak poufnie, abyś pewnego dnia sam mnie poprosił o to, żebym została Twoją małżonką!
Nie jestem więc ową szlachetną dziewczyną, jaką urobiłeś sobie ze mnie w myśli. Poza mojem zuchwałem postępowaniem tkwił zawsze — z początku nieświadomy, potem coraz świadomszy — tchórzliwy, filisterski zamiar osiągnięcia legalnych, kościelnych uświęceń dla naszego związku.
Moje obrachowania skończyły się haniebnem i żałosnem bankructwem. Rozmyślając nad tem w ostatnich dniach, zapytuję siebie samą, czy nie obrałam najprzewrotniejszej, najbłędniejszej z dróg, czy nie osiągnęłabym raczej celu powściągliwszą miłością.
Ale wiem też i to, że obrałam jedyną dla mnie możliwą drogę, ponieważ kochałam Cię