Strona:Peter Nansen - Niebezpieczna miłość T. 2.djvu/113

Ta strona została przepisana.

tak gorąco, że nie mogłam nawet dla najwyższego nakazu prowadzić targu ze sobą i oddawać Ci się po kawałku.
Przegrałam swoją grę, lecz nie żałuję tego. Jakkolwiek ubogo ukształtuje się moja przyszłość, stawka, którą poświęciłam Tobie, nie jest dla mnie przegraną. Acz biedna — bogatsza będę we wspomnienia niż ktokolwiek w świecie — i zawsze, cokolwiek się stanie, błogosławić będę dzień, w którym zostałam Twoją.
Lekkomyślna przyszłam do Ciebie. Gdy opuszczasz mnie, odchodzę, ciężko strapiona. Wziąłeś ode mnie wiele, ale i wiele mi dałeś, Ty, mój potężny ukochany Panie, mój mądry Szeiku, śnie mej młodości i moje boleściwe szczęście.
Dziękuję Ci za wszystko — i za bogactwo Twoich łask i za surowość Twojej kary. Ambicje Twoje mierzą wysoko i śmiały jest Twój bieg. Nie baczysz, rycerzu, czy na swojej drodze depcesz piasek czy kwiaty. Niechaj Bóg uczyni Ci zwycięstwo Twoje lekkiem i jasnem!

Julja.
12 września.

Mroźno mi... Dni stają się coraz krótsze, i ciemność wieczorna pada na mnie ciężko i posępnie. Siedzę przy oknie, gdy światło