Strona:Peter Nansen - Niebezpieczna miłość T. 2.djvu/128

Ta strona została przepisana.

wonią wspomnień. Ten welon pieścił drżąco moje policzki; a ja głaskałam go i całowałam; płakałam na jego miękkiem łonie i szeptałam mu obietnicę, że pozostanie przy mnie na całe życie. Otulę nim swój pamiętnik i tak schowam oboje, że nikt ich nie znajdzie. A gdy nadejdą kiedyś samotne godziny, w których życie wyda mi się nazbyt szare, ubogie i nikłe, naówczas ucieknę się do tych moich dwóch starych, zaufanych przyjaciół i wraz z nimi przywołam przelotny czas, kiedy to jaskrawa różnobarwność życia nakształt objawienia obdarzyła moją biedną młodość cudowną łaską.
Mój pamiętnik jest skończony. I ten rok, w który wstępowałam, tak niepewna, stoi u kresu. To był mój rok, obfity w szczęście i bogaty w bóle. Czy szczęście było większe, czy boleść je przewyższyła? Nie mogę i nie chcę ważyć ich na przeciwległych szalach. Wiem jedno: nie życzyłabym sobie, aby cośkolwiek z tego wszystkiego nie zdarzyło się w mojej przeszłości.
Piękny i okrutny roku! Pełna wdzięczności rozstaję się z tobą. Bowiem spisałeś niezapomnianą baśń mego życia.

KONIEC