Strona:Peter Nansen - Niebezpieczna miłość T. 2.djvu/72

Ta strona została przepisana.

Tedy bez rumieńca zamykam list zwykłą a uroczą formułką zakończeń wszystkich listów miłosnych: „Tysiące pocałunków i ukłonów zasyła swej ukochanej Julji

serdecznie kochający
A...“
9 czerwca.

Zdarzało się i przedtem, że nie widywałam go przez cały tydzień. Czemuż więc ta rozłąka jest mi osobliwie ciężka? Za parę godzin mogłabym być u niego. Gdybym mu napisała, że nie mogę dłużęj czekać, wiem, że byłby tu jutro. A przecież to nie jest to samo.
Bo poprzednio, wychodząc na ulicę, wiedziałam, że mogę go każdej chwili spotkać; czytałam jego imię na afiszach; przechodziłam pod jego oknami, wyobrażając sobie, że on tam siedzi. Na każdym kroku czułam jego bliskość; choćbyśmy się nie spotkali, oddychaliśmy jednem powietrzem.
A teraz wędruję, jakoby zabłąkana w obcem mieście. Idę naoślep, wiedząc, że nie znajdę, czego szukam. Chwytam się na tem, że stoję przed teatrem i studjuję stary, wpółzdarty afisz. Mogę obrać jakikolwiek kierunek, znajdę się wkońcu zawsze przed tym