Strona:Pierre Choderlos de Laclos-Niebezpieczne związki.djvu/060

Ta strona została uwierzytelniona.

mego uwielbienia. Jestto pierwszy, jaki serce moje komukolwiek ofiarowało. Bez ciebie byłbym dotąd, nie powiem szczęśliwy, ale spokojny. Ujrzałem ciebie: spokój odleciał daleko odemnie, a szczęście tak niepewne. Mimo to, ty dziwisz się memu smutkowi; pytasz się o przyczynę; czasem nawet zdawało mi się, że dostrzegam, iż on i ciebie dotyka. Ach! powiedz słowo, a szczęście stanie się twojem dziełem. Ale, zanim je wypowiesz, pomyśl, że jedno słowo może również dopełnić miary mojego nieszczęścia. Bądź zatem władczynią mojego losu. Przez ciebie mogę być na wieki zbawionym lub przeklętym. W jakież droższe ręce mógłbym złożyć sprawę większej dla mnie wagi?
Kończę tak, jak zacząłem, odwołaniem się do twojej pobłażliwości. Prosiłem cię, abyś mnie wysłuchała; odważę się na więcej: błagam cię, byś raczyła mi odpowiedzieć. Odmówić mi, toby znaczyło pozwalać mi przypuszczać, że czujesz się obrażoną, zaś serce moje jest rękojmią, że mój szacunek dorównywa mojej miłości.
P. S. Gdybyś raczyła mi, pani, odpowiedzieć, możesz się posłużyć tym samym sposobem, którego ja użyłem, aby ci przesłać ten list; zdaje mi się zarówno pewny, jak dogodny.

18 sierpnia 17**.



LIST XVIII.

Cecylia Volanges do Zofii Carnay.


Jakto! Zosiu, ty z góry już potępiasz to, co ja chcę uczynić! dosyć już miałam niepokojów, a ty je jeszcze pomnażasz. To jasne, powiadasz, że nie powinnam odpowiadać. Łatwo jest tobie mówić; a zresztą, ty nie wiesz naprawdę, jak to wszystko jest: nie widzisz tego na własne oczy. Jestem pewna,