Strona:Pierre Choderlos de Laclos-Niebezpieczne związki.djvu/409

Ta strona została uwierzytelniona.

Nie potrzeba długich rozpraw na to, aby stwierdzić, że, wobec tego, iż każde z nas posiada w ręku wszelkie środki zgubienia drugiego, mamy w tem równy interes, aby się oszczędzać nawzajem. To też nie o to chodzi. Ale pomiędzy dwiema ostatecznościami, jest jeszcze tysiąc innych: nie widzę zatem nic śmiesznego w tem, co ci powiedziałem i co ci jeszcze powtórzę, że, jeszcze dzisiejszego dnia, albo zostanę twoim kochankiem, albo twoim wrogiem.
Czuję doskonale, że taki wybór jest ci nie na rękę; że o wiele wolałabyś kręcić; wiem, że nigdy nie lubiłaś być postawiona w ten sposób pomiędzy tak a nie: ale ty musisz czuć nawzajem że ja z mojej strony nie łatwo się godzę być wystrychniętym na dudka. Chętnie gotów jestem dać dobry przykład, i oświadczam z przyjemnością, że wolę zgodę i pokój: ale jeżeli trzeba będzie je naruszyć, sądzę, że mam po temu prawo i środki.

Dodam więc, że najmniejszą trudność, z jaką spotkam się z twej strony, wezmę wprost za wypowiedzenie wojny: wszystkie piękne frazesy są zbyteczne; dwa słowa wystarczą.

Paryż, 4 grudnia 17**.


Odpowiedź Markizy de Merteuil skreślona u dołu tegoż listu.

A zatem, wojna!


LIST CLIII.[1]

Pani de Volanges do Pani de Rosemonde.


Biuletyny powiadamiają cię lepiej, niż jabym to mogła uczynić, droga przyjaciółko, o smutnym stanie chorej. Pochłonięta cała pielęgnowaniem jej, nie odrywałabym się od tego obowiązku nawet dla pisania do ciebie, gdyby nie wyda-

  1. Przypis własny Wikiźródeł Według francuskiego oryginału list ma numer CLIV.