Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 60.djvu/109

Ta strona została uwierzytelniona.

Teraz już skończyłem. Pozwólcie tylko, że powiem jeszcze parę słów pro domo sua.
Trafia się czasem, że po wyjściu mego odcinka, zwłaszcza jeżeli mi się zdarzy kogo zbyt pochwalić, zgłaszają się do redakcyi rozmaite osoby, niestety prawie zawsze rodzaju męskiego, i wypytują się z nader zresztą podejrzaną troskliwością, kto pisuje tę rubrykę. Owóż pragnę zadowolić ciekawość tych osób. Pójdę utartym śladem Trębeckiego, który przyparty raz przez zbyt ciekawych, a nawet prześladowany przez rozmaite pisma, zarzucające mu na swój sposób nieuwzględnienie treści i prawdy, odpowiedział:

Żadnych gróźb się nie boję, ani dbam o łaski,
Chrzestne imię me: Józef — rodowe: Biela(w)ski».

Ja pisywałem jeszcze, lubo z pewnemi przerwami: «Bez tytułu» — teraz «Chwilę obecną» prowadzę już pono drugi rok, nazywam się zaś:

Litwos.
Gazeta Polska, 1875, Nr 228 z dnia 15 października.