Strona:Pisma IV (Aleksander Świętochowski).djvu/196

Ta strona została uwierzytelniona.

Protagoras. Jestem.
Elpinika. Sądzę więc, że nasze stronnictwo poszłoby za tobą do walki.
Protagoras. I ja tak mniemam, a przytem widzę, że trzeba naiwnym nie przeszkadzać, a sami się ośmieszą.
Elpinika. Jakiej według ciebie nałeżałoby w tej walce użyć taktyki?
Protagoras. Chcesz obywatelko zasięgnąć ode mnie rady dla siebie?
Elpinika. Tak.
Protagoras. Według mnie nie powinnaś wcale mieszać się do polityki i poprzestać na poezyi... Hermiposa ..
Elpinika. Zdumiewa mnie nagła niegrzeczność, do której zapewne nawykłeś w obcowaniu z Aspazyą.
Protagoras. Słuchałem, obywatelko, cierpliwie twoich uwag o mojej krwi i przeznaczeniu, dałem ci radę, której ode mnie żądałaś; jeśli więc jeszcze jestem dla ciebie niedość grzeczny, to widać, że nawykłaś do zbyt wielkich wymagań w obcowaniu — z Polygnotosem.
Elpinika. Protagorasie!... w moim domu są drzwi przez które można wyjść, ale i być wyrzuconym!
Protagoras. Lub też kryjomo wpuszczonym — wiem o tem, ale korzystać nie będę. (wchodzi Kalias).

SCENA X.
Ciż i Kalias.

Kalias (do Protagorasa). Jesteś... dobrze... Sprawa więc tak się ma...