Strona:Pisma krytyczne (France).djvu/139

Ta strona została uwierzytelniona.
BARBEY D’ AURÉVILLY.


Z niemałym trudem przyjdzie mi wyrobić sobie właściwe pojęcie o Barbeyu d’ Aurévilly. Nie traciłem go nigdy z oczu. Jest on dla mnie wspomnieniem dzieciństwa, tak jak posągi na moście jenajskim, u którego stóp bawiłem się kółkiem, w tych czasach gdy to na dzikich i kwitnących stokach Trocadéro zrywało się jeszcze dziewannę, koniczynę i poziomki. Nie miałem wówczas żadnego określonego zdania o tych posągach; wiedziałem niejasno, że mieli to być ludzie i trzymali za uzdy kamienne rumaki. Nie zdawałem sobie sprawy, czy te posągi są piękne, czy brzydkie, czułem jedynie, że są czarodziejskie, tak jak światło słoneczne, które mię rozkosznie pieściło, jak powiewy orzeźwiające, które z radością wdychałem, jak drzewa na pustych wybrzeżach, jak uśmiechnięte wody Sekwany, jak świat cały! To wszystko czułem dosko-