Strona:Pod lazurową strzechą.djvu/062

Ta strona została uwierzytelniona.


SYMFONJA ARMAT.

„Żelazo, stal i miedź,
„ład liczb i scisłość miary...
„Zaiste — tak niewiele,
„abyśmy mogły grzmieć,
„jak sino-wstęgie gromy,
„od których bór się ściele;
„abyśmy, jak pożary
„niebieskie, szły do miast
„i w wyludnione domy
„waliły cios po ciosie
„w obliczu bladych gwiazd
„zgubionych w mgle i w rosie.

„Pierś ludzka nie podoła
„tej wszystkiej nienawiści,
„którą na świat wyrzuca,
„a która wre dokoła
„bladego z gniewu serca,
„jak rozżagwiona smoła;
„tej strasznej nienawiści,
„potwornej, jak zaraza,
„nie wyśpiewają płuca;
„ani jej nie nakarmi
„zbyt krótka ręka zbrojna.

„I oto pas z żelaza
„na chlubę naszej armji