Strona:Pod lazurową strzechą.djvu/074

Ta strona została uwierzytelniona.

Oni to, duchem twardzi
i sercem, jak kłos, prości,
bagnetem się upomną
o prawo do wolności...
Tęsknotą swą niezłomną
do piersi sięgną wrogiej,
nad głową tych, co zwą się
w NARODZIE swym najpierwsi,
a POLSKĘ mają — w trzosie;
i których lubo łechta,
gdy oprze im ostrogi
na karku noga knechta.
I, choćby NARÓD cały,
podłością własną blady,
wypraszał się od chwały
i od samo-wyzwoleń —
— zbawią Go od zagłady
zuchwalstwem i orężem!
 
I, w imię tych pokoleń,
co zrodzą się już wolne,
krwią z obcych pól wykwitną,
jak cudne maki polne.


Czerwiec 1918.
Po Kaniowskiej bitwie.