Strona:Pod lazurową strzechą.djvu/088

Ta strona została uwierzytelniona.


POLSKIE SOSNY.

 
Piękne jest życie pośród naszych sosen,
których igliwie w lecie się pochmurni,
a zimą błyszczy szmaragdami wiosen
i ze wszelakich drzew szumi najgórniej.

Z odkrytą głową jestem pod ich szatrem
i w takt modlącej się czemuś zadumie,
igły, porannym nawleczone wiatrem,
śpiewają do mnie w uroczystym szumie:

„Z północnej ziemi wywodzim się rodem
„i przez ląd szłyśmy, jak armja wyniosła,
„nad Wisłę, w ziemię objętą Narodem,
„z którego POLSKA wraz z nami wyrosła.

„My ongi byłyśmy w straży westalczej
„nad głazem, który twój lud stawił w borze
„ŚWIATO-WIDOWI, gdy to, o co walczy
„Polska dziś — było, jak podziemne morze.

„Potem zdaleka do ziemicy Słowian
„Syn Boży przyszedł i dłonią promienną
„wszystko przeżegnał. I Światowid, owian
„Bogiem, Lud oddał Mu w wieczyste lenno.

„Światowidowi ludzie dotąd byli
„(słuchaj, bo wiele ci nasz szum wygada)