Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.


Ciebie swą sztuką; znam się dobrze na niej».
«Czemu», — kat rzecze — «powiedz-że mi szczerze,
Raz ten, raz inny kształt z was każdy bierze?»
«W takiej się» — powie — «jawimy postaci,
Która się zawsze najlepiej opłaci».
«Lecz cóż was skłania, powiedz, mój jedyny,
Do tej mitręgi?» «Ha, różne przyczyny.
Lecz każda sprawa ma swój czas; dzień krótki,
Pryma minęła, a mej jazdy skutki
Dotychczas liche; wyjechałem w celu,
By coś zarobić, a nie, przyjacielu,
Ażeby z tobą rozprawy prowadzić.
Za słaby mózg twój, by mógł sobie radzić
W tych oto rzeczach; dotąd on nie sięga.
Lecz jeśli pytasz, poco ta mitręga:
Nieraz się sprawa tak, widzisz, ułoży,
Że się narzędziem stajem woli bożej
W niejednym celu i w różnej postawie,
Jak Bóg stworzeniem zarządzi łaskawie.
Bez niego bowiem — jeśli on przeszkadza —
Staje się niczem wszelka nasza władza.
U jednych tylko ciała nam pozwala
Męczyć, a każe być od duszy zdala.
Tak było z Jobem, co zniósł przez nas tyle!
Lecz innym razem mamy w swojej sile
Jedno i drugie — i ciało i duszę.
U innych znowu możemy katusze
Zadawać tylko duchowi, bez cienia
Władzy do ciała — wszystko dla zbawienia!
Ten, kto się oprze pokusie, bezpieczny:
Albowiem dojdzie szczęśliwości wiecznej,
Choć my go zbawić nie mamy w zamiarze,