Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/83

Ta strona została uwierzytelniona.


Choć śmierć straszliwa, niczem dlań
Śmierci jest lęk i ból,
Spojrzyj na niego! prawdę rzekł:
On większy jest, niż król!»

«Więc niechaj umrze!» — Ryszard rzekł;
«Wszelki nasz wróg, jak on,
Niechaj pod topór kładzie kark,
Niech będzie karmią wron!»

A konie wloką się, krok w krok
Aż do wysokich wzgórz;
Wnet się przeleje zacna krew,
Błysnął katowski nóż.

Bawdin na szafot dumnie szedł,
Jak na zwycięzki wóz,
Który w zamęty krwawych bitw
Waleczne wodze niósł.

I tak do ludu ozwie się:
Pod topór kładę kark,
Bom władcy memu wiernym był,
Z zdrajcą nie wszedłem w targ.

Póki tu będzie panem wam
On, Edward, pełen win,
Potoki wasze spłyną krwią,
Padnie wasz mąż i syn.

Opuszczon przez was prawy król,
Dola nań przyszła zła;