Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/97

Ta strona została uwierzytelniona.


Wędruje ślepooki, przebija mury i bramy.
O nie bij matki mej, Mnethy, ty ślepooki mężu!»

«Wędrowiec-li jestem i żebrzę. Widzicie: płakać nie mogę.
Precz kij ten odrzucam od siebie, mej doli towarzysza,
I klękam, byście widzieli, żem człowiek jest niewinny».

Ukląkł. A Mnetha rzecze: «Powstańcie, Harze i Hevo,
To człowiek jest niewinny i głodny jest w tym znoju».

I powstał Har i położył rękę na skroń Tiriela:
«Błogosław Bóg twą łysinę, twe puste jamy oczne,
Błogosław Bóg twą brodę zwichrzoną i zmarszczki twej skroni!
Już nie masz zębów, ty starcze! Całuję twoje czoło!
Pocałuj, Hevo, to czoło, on nas nie skrzywdzi, Hevo!»

I Heva, zbliżywszy się, wzięła w ramiona skroń Tiriela:

«Błogosław Bóg twe oczy! błogosław starego ojca Tiriela.
Tyś stary mój ojciec, Tirielu! Poznaję cię po zmarszczkach.
Albowiem masz zapach figi, dojrzałej zapach figi!
Jakżeś utracił wzrok, Tirielu? Błogosław Bog twoje zmarszczki!!!

Mnetha zaś powie: «Wędrowcze, wejdź, wyjaw swe nazwisko!
Poco masz kryć się przed tymi, którzy są z twego ciała?»

«Jam nie jest z tej dziedziny», odrzecze Tiriel obłudnie;
«Sędziwy ja wędrowiec i niegdyś ojciec rodu
W dalekich krajach Północy, lecz ród mój zginął, zniszczał,
A mnie, jego ojca, wygnano... Wypowiedziałem wszystko,
Przestańcie pytać o więcej; ból mnie pozbawił wzroku».