Strona:Poezje (Władysław Bełza).djvu/248

Ta strona została uwierzytelniona.
ECCE DOLOR.[1]


Jako liście co wiatr miecie,
Tak rozwiani my po świecie!
W domu własnym myśmy gośćmi!
A gdzie stąpim, to za nami
Drogę naszą krwią i łzami,
Lub własnymi znaczym kośćmi!

Gdy Pan na nas był łaskawy
To się snuły nasze sprawy,
Jak wód polskich jasne wstęgi!
A w dniach zgrozy na skaranie,
Rozkazałeś nam o Panie,
Dzieje w czarne zamknąć księgi!

Więc je znaczym miecza błyskiem,
Krwią męczeńską i uciskiem,
I sromotą i wygnaniem.
Własną znaczym je niedolą!
I grabieżą i swywolą
Wrogów naszych — i skonaniem!

Lecz przed Twoją mocą Bożą,
Czoła nasze w proch się korzą!
W niebo płynie jęk i łkanie!
A pieśń ludu błagająca
Aż o tronu stopnie trąca:
Miłosierdzia Panie! Panie!

  1. Wiersz ten tłomaczył na język niemiecki Dr. L. Kurtzman.