Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/181

Ta strona została skorygowana.


9.

Toż Musset, kiedy mówił: „z własnej piję szklanki”
Zapominał, że Bajron napełnia ją winem,
Goete w greckim Olimpie miał swoje kochanki,
Molier Arystofana rodzonym był synem,
Nie mówiąc o „Manfredzie” bajronowem dziecku,
Które „Prometeuszem” zwało się po grecku.

10.

Trudniej o myśli nowe, niż o nowe suknie —
A ci, co dziś, wzdychając, klecą polskie rymy,
Choć który z nich, jak szampan, czemś głośniejszem puknie,
Muszą ginąć, rzuceni w te błękitne dymy,
Które z trzyramiennego wychodzą świecznika,
Jak z ablowej ofiary. — Metafora dzika,

11.

Lecz domyślny czytelnik łatwo ją zrozumie.
O ty! nad klasycyzmu wyrosła mogiłą
Trójco wieszczów, podobna trójcy wież na tumie!
Przecz do ziemi nas zginasz piorunową siłą?
— Tak się skarżą nocami, z żałosnem westchnieniem,
Drobne krzewy, nakryte wielkich dębów cieniem...