Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/19

Ta strona została skorygowana.


Na polach szumi zboża płaszcz kłosisty,
A z rykiem trzody zespala się zgodnie
Plusk ryb, wrzask ptastwa, tłustych żółwiów świsty...

Więc na człowieku tym spełniono zbrodnię,
Gdy go od uczty życia odepchnięto,
Prawo istnienia kradnąc mu niegodnie.

I jakże razi to natury święto,
Ze świętem ducha obchodzone w parze!
Jakże świat razi twarzą uśmiechniętą!

O! wznośmy pięknu wspaniałe ołtarze,
Marmur i złoto niech rzucają blaski,
Wino niech szumi w kryształowej czarze;

Skroń strójmy w róże, twarz w wesołe maski,
Myśl nasza słońcem niech będzie pojona,
A słuch zamknięty na niesforne wrzaski;

Wieżami tumów prujmy chmurom łona,
Niech posąg każdą przyozdabia niszę,
Rzeźb koronkowych niech błyszczy zasłona;

Niech nas pieśń wieszczów dopóty kołysze,
Aż każdy smutków daremnych zaniecha,
l myśl pogrąży w olimpijską ciszę;