Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/196

Ta strona została skorygowana.


54.

Do sztucznych przeto westchnień, schadzek i serenad
Nie uciekał się, czułych nie smażąc też wierszy...
(Podobną zbrodnię karać zwykł dziewczęcy senat
Surowo, bo paragraf przestępuje pierwszy
Kodeksu miłosnego) kuzynka więc gniewna
Umyśliła zazdrością spalić tę pierś z drewna...

55.

Wkrótce potem nasz dzieciak rzucił wioskę. Praca
Poczęła zwolna płoszyć wspomnień mgłę ułudną;
Lecz nagle poczuł w ciszy, że jej obraz wraca
Do serca, że go wabi, i że mu już trudno
Bez niej żyć; przebiegł myślą drogich chwil wspominki,
Wtem — odebrał list z wieścią o ślubie kuzynki.

56.

List był gromem i strzaskał mu serce. Z tęsknoty,
Rzucił się w otchłań szalu. A ona.. przed światem
Póty kłamała szczęście, aż wpadła w suchoty...
Ten epizod dowodzi, że z miłości kwiatem
Nie trzeba nazbyt igrać, gdyż się w nim woń kryje
Która czasem uzdrowi, a czasem — zabije.